Wywiad dla Complex Roman Reigns

W nowym wywiadzie dla Complex mistrz świata wagi ciężkiej Roman Reigns opowiedział o tym, jak wygląda bycie twarzą WWE przez całą dekadę i jak widzi swoją dalszą przyszłość w tym biznesie.

W nowym wywiadzie dla Complex mistrz świata wagi ciężkiej Roman Reigns opowiedział o tym, jak wygląda bycie twarzą WWE przez całą dekadę i jak widzi swoją dalszą przyszłość w tym biznesie.

Reigns stwierdził, że na kimś na jego pozycji spoczywa „odpowiedzialność, by sięgać w przyszłość”. Opisał koncepcję, którą fani wrestlingu określają mianem „getting the rub” — czyli sytuację, w której wartość i pozycja jego rywala rosną już przez sam fakt dzielenia z nim ringu, bez względu na wynik walki.

„Jedną rzeczą jest mieć ze mną walkę. Czymś zupełnie innym jest być gościem, w kierunku którego zmierzamy, by przekazać mu pałeczkę, lub wykorzystać moją pozycję, by odpalić mu rakietę pod plecami. Jeśli stajesz ze mną w ringu, twoja wartość rośnie. Brzmi to arogancko, ale nie taki mam zamiar. Chodzi po prostu o to, że wchodząc ze mną do ringu, dostajesz Romana Reignsa w najlepszym możliwym wydaniu. Stawiasz kogoś obok mnie, a ja potrafię to wykorzystać, uwypuklić i sprawić, by stało się jeszcze większe. Ale ten ktoś musi już sam z siebie mieć »to coś«”.

Reigns dodał, że Cody Rhodes jest obecnie jedyną gwiazdą w całym WWE, która udowodniła, że potrafi unieść ciężar prowadzenia całej federacji na swoich barkach.

„Jak pokazał John [Cena], a potem także ja — to wymaga około dekady pracy. Czy potrafisz dać świetny występ za każdym razem i dowieźć wynik, kiedy tylko cię o to poproszą? Czy dasz radę to zrobić, gdy jesteś zmęczony? Kiedy jesteś chory? Czy zrobisz to na kacu po WrestleManii? Czy potrafisz nieść sztandar tej federacji? To machina warta miliardy dolarów. To nie jest łatwe. Był tylko jeden człowiek, który potrafił ten sztandar udźwignąć. I tym człowiekiem był Cody”.

Jeśli chodzi o jego własną przyszłość w WWE, Reigns — występujący już na zasadach part-timera — powoli opuszcza pozycję człowieka ciągnącego federację na co dzień. Nie wyklucza jednak „kolejnego, zupełnie niespodziewanego runu”, w miarę jak na szczycie pojawiać się będą nowe gwiazdy wciągające go w swoje wątki fabularne.

„W miarę jak ci młodzi zawodnicy będą się rozwijać, stworzą dla mnie nowe zestawienia i sytuacje. Kiedy ja będę powoli schodził ze sceny, a oni przejmą stery, ich status megagwiazd stworzy okazje do tzw. fantasy warfares… Co się stanie, jeśli któryś z nich stanie naprzeciw Tribal Chiefa za pięć lat?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *